Premiera – 10 września 2023
Wydawca: SOLOTON
Dystrybucja: SOLITON
Po siedmiu latach od wydania ostatniej płyty Piotr wraca z nowym albumem. To kolejna, pełna niespodzianek i zaskakujących zwrotów akcji muzyczna podróż po świecie wyobraźni autora. Tym razem Piotr zaaranżował cały materiał i wraz z Piotrem Łukaszewskim zajął się produkcją muzyczną.
O płycie powiedzieli:
„Gdy na początku minionej dekady żyłem w przekonaniu, że Piotr Wójcicki to tenor z krakowskiej Piwnicy pod Baranami to wówczas zaniechałem lustracji, bo ten kontestująco-satyryczny nurt tak silnie przecież obecny w naszej nowożytnej historii pod przywództwem Piotra Skrzyneckiego to nie była moja strefa uwielbienia i bynajmniej nie piszę tego z wyrzutem tylko usprawiedliwiam zaistniały fakt zbieżności nazwisk. Na szczęście nie błądziłem długo zanim odkryłem tego właściwego Piotra, do czego przyczynił się genialny album „Moon City” (2015) opakowany w księżycowy motyw baśniowy pędzla mistrza Sętowskiego, który surrealistycznie zwabił moją kupiecką uwagę. Wszystkie księżycowe dźwięki piosenki które usłyszałem, były uszyte na miarę co najmniej albumu „Memento z Banalnym Tryptykiem” grupy SBB więc pobudzony ciekawością odkrywcy sięgnąłem po poprzednie albumy Piotra, czyli „The Secret World of Numbers” (2011) i „Magnetyczny moment protonu” (2011).
Po skompletowaniu cały ten tryptyk kompaktowy ustawiłem na półce w doborowym towarzystwie sytuując obok King Crimson i Milesa Davisa.
Gdy wreszcie spotkałem Piotra po raz pierwszy, a wydarzyło się to w Nowym Targu na ślubie pianisty Michała Wierby (członka zespołu Piotra) to ów jegomość po krótkiej rozmowie ujął mnie swoją postawą gentlemana, nienagannymi manierami, erudycją profesora i choć z fasady bardziej przypominał indiańskiego wodza niż dystyngowanego naukowca, to od razu wiedziałem, że takim „człowiekom” to ja najbardziej ufam (wyraz zapożyczony z animacji pt. „BYŁY SOBIE CZŁOWIEKI”).
Potem naturalną konsekwencją był koncert radiowy w studiu im. Tadeusza Nalepy w Polskim Radiu Rzeszów i kilka spotkań na krajowej trasie + oczywiście dłuuuuugie jak przemówienia Fidela Castro telefoniczne Polaków rozmowy. Wszystko to utwierdziło mnie w przekonaniu, że wbrew własnemu mniemaniu nie jestem ostatnim Mohikaninem Fusionbluesa na tym zmanierowanym tik-tokowym świecie. Zwłaszcza konsekwencja z jaką Piotr traktuje nuty wzmocniła we mnie przekonanie, że jednak coś niecoś da się jeszcze ocalić dla pokolenia flower-power, a może nawet zaimportować do niepewnej przyszłości skoro mamy w użyciu jeszcze takich gości. Uznałem, że skoro wciąż powstają takie piękne płyty nacechowane wrażliwością kompozytora to jeszcze nie pora na biblijny Armagedon.
Ten potencjał sprawił, że z niecierpliwością przedszkolaka wyczekuję kolejnego albumu Piotra zaliczając jego kreatywność do grona artystów obowiązkowych, czyli takich, którzy swoją muzyką wzbogacają każdą egzystencję i dają motywację do zadowolenia, no bo skoro jemu się chce tworzyć w pogardzie do „klikalności” to moim obowiązkiem słuchacza jest ten fakt docenić i rozsławić na cztery strony świata. A zatem oświadczam wszem i wobec, że nowy album Piotra Wójcickiego zatytułowany „Secret, Whispers and Promises” (2023) jest wymiernym faktem i niczym kula uważana za formę doskonała nie ma wad! Co więcej rzeczony pomysłodawca i sprawca postanowił wyprodukować go sam, panując nad każdym elementem składowym począwszy od konceptualności, a skończywszy na pracy aranżacyjno-studyjnej. Wśród podstawowego składu oprócz gitary lidera tudzież klawiszy widnieją takie osobowości jak: Przemysław Mazur-skrzypce, Dominik Kisiel-fortepian, Leszek HEFI Wiśniowski – flet, Krzysztof Ropicki – gitary basowe, Józef Rusinowski – perkusja, organy Hammonda, Karol Pyka – instr. klawiszowe (3,5), Dominik Bieńczycki – instr. klawiszowe (2,6), Mariusz Lemański – keys sound replacer. Nagrania zostały zrealizowane w marcu 2021 r. w Custom 34 Studio – Piotra Łukaszewskiego i częściowo w „Studio Nagraniowe Radia Katowice”, a gustowną oprawę graficzną wykonała Joanna Skibińska. Taki Dream Team to nad wyraz solidna podstawa by ruszyć na podbój świata nie oglądając się na nakazy, zakazy i poprawność polityczną jakkolwiek rozumianą.
Cześć chwalebną albumu „Secret, Whispers and Promises” rozpocznę od opakowania, które w przypadku Piotra Wójcickiego ma zawsze świadomą estetykę adekwatną do zawartości muzycznej i zgodnie z reinkarnacją czarnej płyty zasługuje na format winylowy, co mam nadzieję niebawem się stanie. To bardzo ważne, aby w niestabilnych intelektualnie czasach w jakich obecnie rezydujemy, gdzie nawet chipsy po godzinie tracą na atrakcyjności muzyka autorska była nam ostoją. A zatem biorąc pod mikroskop percepcji własnej tych 8 instrumentalnych kompozycji, a także dotychczasowy całokształt kompozytora / gitarzysty mogę stwierdzić, że album Piotra ma zdecydowanie potencjał eksportowy, bo z dumą narodową polecił bym go każdemu niesformatowanemu melomanowi. Jest nie tylko znakomicie zagrany i zrealizowany, z detaliczną dbałością o każdy szczegół czym wystawia świadectwo kompozytorowi, który ma świadomość potrzeb odbiorcy spoza listy przebojów.
Ten album to nie tylko elementarz gitarowej narracji, estetyki, techniki ale okraszony salonowymi manierami działa jak tabletka od bólu głowy. Już od pierwszego zagranego taktu nabieramy przekonania że ten obywatel (przyp. nie z Krakowa) potrafi z barokowym przepychem administrować naszymi emocjami w równie skuteczny sposób co Scott Henderson czy Derek Trucks. Piotr tworzy przestrzeń muzyczną nacechowaną dorosłą świadomością świata, ale też w nawiązaniu do maintsreamu wprowadza własne reguły brzmieniowe w postaci istotnych kontrapunktów (dominacja skrzypiec czy fletu). Bardzo mi się te instrumentalne interakcje podobają, bo sprawiają że oszczędzam na kosztownej terapii u psychiatry (). Nie ma sensu omawianie każdego utworu z osobna i rozkładanie jego walorów na czynniki pierwsze, gdyż Szanowni Państwo wystarczy tylko uwierzyć, że ta muzyka stanowi wartość dodaną do naszej rzeczywistości więc każdy kto ten album kupi będzie miał poczucie satysfakcji z dobrze ulokowanej gotówki. Często muzycy zagraniczni przyjeżdżający do Polski wyrażają swoją ciekawość dwutorowo tj. chcą spróbować regionalnego piwa i poznać naszą scenę muzyczną o której wiedzą nie wiele, bo przecież nasze towary eksportowe to oprócz „Wyborowej” to wciąż Śląsk albo Mazowsze. Dotychczas oferowałem im wszystko co najlepszego miałem, czyli albumy Leszka Możdżera, Krystiana Zimmermana, Grzegorza Kapołki, SBB, więc za sprawą nowego albumu Piotra Wójcickiego katalog eksportowy został poszerzony o rzeczony album, bo w mojej ocenie taka piękna muzyka szybko odnajdzie wiernego sojusznika pod każdą szerokością geograficzną”.
Victor Czura
„Stykając się pierwszy raz z materiałem podpisanym tytułem „Secrets, whispers and promises” wiedziałem, że czekają mnie wrażenia z kolekcji tych „szczególnych”… Tego nauczyły mnie poprzednie produkcje Piotrka Wójcickiego. Ten rodzaj zaufania układa się jednak śladami bardzo osobistego podejścia twórcy do swojego dzieła, bo też od początku do ostatniej nuty spotkanie z tą muzyką jest jak rozmowa, w której pojawiają się wspólne tematy, dźwięki prowokujące do przemyśleń nad miejscami i okresami w życiu, kiedy podobne miejsca odwiedzało się pierwszy raz… To jednocześnie spacer po galerii wspomnień, gdzie człowiek uśmiecha się z sentymentem zatrzymany chwilą przed obrazami. To daje właśnie ten spokój i możliwość wsiąkania w dźwięk głębiej… Piotr nie stawia na technikę dużych prędkości, a raczej umożliwiającą dobór odpowiednich odcieni i temperatur gitarowych barw. Oczywiście w nastrojach nie brakuje ekspresji, ta jednak odnajduje sobie miejsce w charakterze wypowiedzi artysty. Bo Piotrek jak zwykle opowiada… o światach, w których muzyka towarzyszyć może obrazom cudów natury, zasłuchać w skupieniu odbiorców wypełniających przestrzenie wielkich sal, jak również niewielkich klubów gdzie dźwięki brzmią nie tylko drżeniem głośnikowych membran ale również naszych płuc… Lubisz nastrój zachodów Słońca nad Kalifornią czy Florydą? Odnajdziesz ich reflesy także tutaj… Lubisz muzykę płaczących wierzb w opowieściach tłumaczonych na gitarę? Zapraszam bliżej… a może dasz się zaprosić do małej przestrzeni klubu w Amsterdamie, gdzie naturalną wypowiedzą jest symbioza rocka i jazzu? Piotrek chętnie Ciebie tam zaprowadzi… tylko znajdź czas. Finał albumu „Secrets, whispers and promises” pozwoli Tobie poczuć się świątecznie… niezależnie od pory roku, choć dobrze byłoby tymi dźwiękami obudzić rodzinę w Boże Narodzenie
Oczywiście każdy może odnaleźć tutaj inne wrażenia. Wystarczy dać się zaprosić… czy łatwo będzie wrócić? Warto się przekonać ”
Adam Droździk, Radio PIK
Lista utworów:
- The king’s daughter is leaving
- Longing and sadness
- The farthest lonely Island
- You never told me
- This is not end of the world
- Maybe I am the one who write the music for another movie about elves, ents and dwarves
- Enceladus mission
- Secrets, whispers and promises
Muzycy biorący udział w nagraniach:
Piotr Wójcicki – gitara elektryczna, akustyczna, instrumenty klawiszowe
Przemysław Mazur – skrzypce
Dominik Kisiel – fortepian
Leszek HeFi Wiśniowski – flet
Krzysztof Ropicki – gitary basowe
Józef Rusinowski – perkusja, organy Hammonda
Karol Pyka – instrumenty klawiszowe
Mariusz Lemański – keys sound replacer
Dominik Bieńczycki – instrumenty klawiszowe
Kompozycja i aranżacja: Piotr Wójcicki
Produkcja muzyczna: Piotr Wójcicki i Piotr Łukaszewski